image (2)

Nasze TOP 5 w Wietnamie cz. I

HaLongmy

Wietnam był pierwszym krajem, który odwiedziliśmy na początku naszego 8-miesięcznego rajdu – wyprawy po Azji.  Oczywiście jak to my, chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, zwiedzić jak najwięcej i spróbować jak najwięcej. W tym całym pędzie czasami byliśmy zmuszeni trochę zwolnić, a bo np. osunęła się ziemia na nasze tory kolejowe i spędziliśmy łącznie 37 godzin w pociągu ( Wierzcie, że był czas na wszystko! Oj zwolniliśmy wtedy na chwilkę).  Już nie wspominając o nadchodzącym tajfunie Sarika, przez, który odwołali wszystkie łodzie płynące na wyspę, na którą tak bardzo chcieliśmy się dostać. No bo jak to tak? Przecież mieliśmy plany! Warto podkreślić, że był to nasz pierwszy miesiąc w podróży, więc wtedy mieliśmy jeszcze duuużo zapału na szybkie i intensywne wojaże. I był nawet dokładny plan co i kiedy ( no prawie). Teraz, pisząc ten tekst, już po 4 miesiącach w podróży trochę się u nas pozmieniało. Planów dokładnych nie ma i żyjemy dniem codziennym doceniając każdy piękny dzień i niespodzianki, które nam przynosi:)  Zwolniliśmy  tempo zwiedzania i przeorganizowaliśmy wyjazd na bardziej aktywnie i na sportowo, jak lubimy ( ile można oglądać świątynie ?!), przestaliśmy planować ( w Azji jedno jest pewne – że plan twój plan nigdy się nie sprawdzi w 100% , a bo np. nie wiesz czy twój autobus będzie jechać 3 czy 9 godzin, czy na pewno wsiadłeś do dobrej łodzi mimo, że wszyscy twierdzą, że ta jest właściwa, czy jakiś tajfun, trzęsienie ziemi czy choroba nie pokrzyżują ci planów, czy 200 km to na pewno 200 km, a nie np. 600 km:) Zdarza się. Teraz już to wiemy, wtedy nie wiedzieliśmy. Ale za to w ciągu miesiąca zjechaliśmy Wietnam w ekspresowym tempie z góry na dół i już wiemy co tam dobrze zobaczyć, a co jest wybetonowanym wokół wodospadem i zobaczyć nie warto.  I tak powstała nasza lista TOP 5 w Wietnamie!

image (3)

Ninh Binh – Tam Coc
…i  choć to bajeczne miejsce zwiedzaliśmy w deszczu, a po godzinie nasz skuter rozkraczył się po środku niczego, to jest to nasz numer 1 na liście miejsc, które TRZEBA zobaczyć! Ta przepiękne dolina położona w prowincji Ninh Binh oszałamia od pierwszego wejrzenia! Kręte, wąskie kanały rzeczne wiją się pośród soczysto zielonych pól ryżowych oplatając wyrastające z ziemi potężne skały wapienne. Całej krainie uroku dodają chmury muskające lekko czubki wapiennych wzgórz, ptaki brodzące po zalanych wodą polach i tajemnicze świątynie ukryte w skałach. Główną atrakcją jest rejs po rzece Ngo Dong łodzią sterowaną za pomocą nóg przez tutejsze kobiety i mężczyzn. My sobie to darowaliśmy i objechaliśmy całość skuterem organizując sobie dodatkową własną atrakcję – ubrani w różowo-teletubisiowe przeciwdeszczowe pelerynki raz jechaliśmy na naszym dwukołowcu, a raz go pchaliśmy. Wierzcie, że w ulewie to miejsce wydaje się jeszcze bardziej magiczne! Jak już zdecydujecie się tam wybrać, to warto zatrzymać się w mieście Ninh Binh, które stanowi tutaj najlepszą bazę noclegową. Warto zaplanować sobie co najmniej dwa dni na zwiedzanie i zamiast skutera wypożyczyć można też rower!

Ninh BInh WZdjęcie: Wojtas na naszym dwukołowcu w czasie objeżdżania Tam Coc

Ninh BInh3
nowe

1

Ha Long Bay i Cat Ba Island
Ponad 1900 skalistych wysp i wysepek wznoszących się stromo z dna morza, urokliwe plaże i zatoczki, wioski rybackie, liczne groty i jaskinie –  tak pokrótce wygląda Ha Long Bay, czyli Zatoka Lądującego Smoka. Dla nas było to jedno z najpiękniejszych i najbardziej interesujących miejsc jakie kiedykolwiek widzieliśmy!
Tak nam się tam spodobało, że postanowiliśmy spędzić 5 nocy na największej wyspie na zatoce – Cat Ba Island. To idealne miejsce zarówno dla tych, którzy lubią odpoczywać i plażować, jeść, aktywnie spędzać czas czy fotografować. Na wyspie, w rosnących lasach deszczowych można wytropić różne gatunki zwierzaków i roślin. W zatoce natomiast czekają przepiękne miejsca, w których spróbowanie deep water solo jest obowiązkowe! Miłośnicy fotografii znajdą tu mnóstwo tematów do zdjęć, a pływające wioski czy romantyczne zachody i wschody słońca stanowią jeden z nich. Wyspę najlepiej objechać wypożyczonym za 4-6 dolarów (za dzień) skuterem, bo sama jazda po krętych szosach przecinających porośnięte dżunglą wzgórza i skały jest niezapomnianym przeżyciem! A dla tych, którzy lubią jeść, polecamy restaurację Mr. Pineapple i ich genialne spring rollsy:)

21Zdjęcie: most prowadzący do świątyni na wyspie Cat Ba

Halong3Zdjęcie: w drodze na deep water solo

wioska na wiodzie ha longZdjęcie: jeden z pływających domów w zatoce Ha Long

Sajgon

Ho Chi Minh City czyli „ale Sajgon!”
To miasto trzeba poczuć! Dosłownie i w każdym tego słowa znaczeniu!
W Ho Chi Minh mieszka prawie 9 mln ludzi. Wyobraźcie sobie ich wszystkich pędzących rano na swoich dwukołowcach do pracy! Jak to Wojtas określił: „gęstość zaludnienia na przeciętnej ulicy jak w szczycie sezony na naszym Monciaku czy Krupówkach”. A u nich tak na co dzień! Każdego dnia tuż przed 5 rano cały tłum skuterkowych ninja pędzi w niewiadomym kierunku, po czym przez kolejne 16-18 godzin ulice toną w setkach tysięcy wszelkiego rodzaju pojazdów, ludzi, kolorowych street foodów, śmieci i niezjedzonych jeszcze przez Wietnamczyków zwierząt. Wyobraźcie sobie teraz zapach miasta. No! Zatem jadąc do Sajgonu maskę włożyć trzeba. Wszyscy je noszą i dobrze, bo zanieczyszczenie miasta jest niewyobrażalne.
A więc co warto zrobić w Sajgonie? Warto spróbować przejść przez ulicę (i nie ma się czego bać, tylko odwagi trzeba!) i warto ( jeśli naprawdę jest się doświadczonym motocyklistą) przejechać się skuterem po tej miejskiej dżungli!

my

Część II już wkrótce!